2010-03-29 12:36
 Oceń wpis
   

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszelkie zmiany regulaminu, jakie raczą wprowadzać sklepy, operatorzy komórkowi, firmy energetyczne, etc, etc. są ZAWSZE niekorzystne dla nas – klientów. Stąd przychodzimy z pretensjami z mocnym postanowieniem „zrobienia porządku” – wychodzimy zazwyczaj źli… na siebie. Dlaczego? Bo okazuje się, że gdzieś tam na dole drobnym druczkiem albo dostaliśmy wraz z comiesięcznym rachunkiem nowy regulamin, którego nie zauważyliśmy. A przecież milczenie jest znakiem zgody – pamiętamy z historii.

Zdarzają się jednak wyjątki, niektóre zmiany regulaminu nie godzą w użytkowników/konsumentów. Dobrym przykładem są zmiany przepisów dotyczących przewozów pasażerskich w naszych polskich kolejach. Bodajże od końca ubiegłego roku przewoźnik będzie wypłacał rekompensatę tym pasażerom, których pociąg miał opóźnienie.

Regulamin zmienił też AfterMarket.pl, giełda domen. Na czym  polega zmiana? W sytuacji, kiedy osoba, która wygrała aukcję domeny nie opłaciła jej – musi uiścić opłatę karną. Dotychczas te pieniądze od niezdecydowanych licytujących pozostawały na koncie organizatora giełdy. Teraz jest inaczej: 50% karnej opłaty zostanie przekazane sprzedającemu. W ten sposób dostanie on rekompensatę za stracony czas.

W obu przypadkach nowo wprowadzone rozwiązania uderzą po kieszeni firmy, które zdecydowały się je wdrożyć. Jednak na pewno były to dobre kroki: PKP zaczyna walczyć z nienajlepszą  reputacją, jaką "cieszy się" od lat, natomiast w przypadku giełdy domen - to krok w kierunku profesjonalizacji branży, jaką jest z pewnością chęć ochrony interesów inwestorów domenowych.
Można więc śmiało powiedzieć, że w polskiej gospodarce kończy się okres, w którym firmie działają jak ten Iwan z rosyjskiej bajki, którego zapytano „Co byś zrobił, gdybyś został carem” A Iwan: „Ukradł ile się da i uciekł”.

Zaczyna się czas dbania o klienta. Nareszcie.
 

Tagi: prawo, rynek, domeny, regulamin


2010-02-28 18:42
 Oceń wpis
   

Opublikowany w ostatnich dniach raport NASK nie pozostawia wątpliwości – Polacy na dobre zasmakowali w rejestrowaniu nowych domen. Jesteśmy w europejskiej czołówce wyprzedzając już Francję czy Szwecję. Raport podaje, że w ubiegłym roku zarejestrowaliśmy ponad 300 000 domen.

Z pewnością spory ich odsetek zarejestrowano w celach handlowych, coraz bardziej bowiem ożywia się rynek wtórny. Nic więc dziwnego, że powstaje coraz więcej rozwiązań mających ułatwić obrót domenami.

Ciekawą propozycję przygotował AfterMarket.pl. Zaprezentował rozwiązanie umożliwiające stworzenie giełdy domen pod własną marką. Rozwiązanie „white label” jest jedynie „silnikiem”, natomiast całą szatę graficzną można dostosować do layoutu własnej strony czy portalu. Umożliwi to inwestorom domenowym zaprezentowanie swojego portfolio w profesjonalny, atrakcyjny sposób. „Silnik” zawiera również gotowy moduł obsługi płatności, fakturowanie itp. – co upraszcza obsługę i minimalizuje czas potrzebny do zaimplementowania giełdy na swojej stronie.

Rozwiązanie zaprezentowane przez AfterMarket na dłuższą metę może znacznie ożywić rynek wtórny domen sprawiając, że aukcje staną się coraz częściej zamieszczane na stronach prywatnych, będąc źródłem dodatkowego dochodu dla ich właścicieli, stanowiąc dodatkowe źródło dochodów, obok AdSense czy sieci reklamowych (np. Adtaily).
 

Tagi: giełda, domeny, e-commerce


2010-02-12 15:06
 Oceń wpis
   

Polski sektor handlu internetowego wyszedł z okresu dziecięcego. Początek roku prawdopodobnie sprzyjał podsumowaniom w zespołach odpowiedzialnych za rozwój w czołowych platformach e-commerce’owych, serwisie aukcyjnym Allegro.pl i giełdzie domen AfterMarket.pl.


Zmiany te dotyczą polityki prywatności, dostępu użytkowników do informacji o innych korzystających z serwisu. Allegro planuje wprowadzenie zmian z dniem 23 lutego, czyli już lada chwila. Zmiany giganta będą polegały na tym, że osoby , które nie uczestniczą w aukcji nie będą widziały nazw użytkowników, którzy licytują dany przedmiot. Pseudonimy będą widoczne w postaci pierwsza litera, następnie wielokropek i ostatnia litera.


Zmiany, dostosowane do specyficznej branży, jaką jest rynek wtórny domen wprowadził już AfterMarket.pl. Nazwy użytkowników w aukcjach domen przechwyconych są ukrywane. Przedstawiciele firmy  tłumaczą to faktem, że znani inwestorzy domenowi byli często podbijani przez użytkowników , którzy robiąc to wiedzieli, że i tak zostaną przelicytowani przez wytrawnego gracza. Robili to bez zamiaru kupna. Pociągało to za sobą sztuczne zawyżanie cen domen.


AfterMarket.pl szacuje, że nowe rozwiązanie to mniejsze zyski dla serwisu z prowizji, lecz ważniejszy jest wzrost zaufania użytkowników giełdy jako przyjaznej i wiarygodnej dla kupujących. Dzięki zmianom aukcje są neutralne gdyż każdy licytuje domenę stosownie do swojej wiedzy i posiadanego budżetu, nie sugerując się, że "domena musi być warta bo w aukcji bierze udział autorytet". Ciekawość licytujących jest zaspokajana po 5 minutach od zakończenia aukcji, kiedy to nazwy licytujących są ujawniane.


Rok zaczyna się więc ciekawie. Miejmy nadzieję, że zmiany wprowadzone przez opisane firmy pchną w kierunku innowacji cały rynek. Jest to bowiem namacalny dowód, że w handlu internetowym nie musi panować strategia maksymalizacji zysków kosztem korzyści dla klientów, a możliwe są bardziej długofalowe działania.

 

Tagi: giełda, domeny, e-commerce


2010-02-02 10:36
 Oceń wpis
   

Kryzys podobno ma się ku końcowi. Rynek drgnął, nowy rok zapowiada się w gospodarce więcej niż ciekawie. Giełda AfterMarket.pl rozpoczęła rok inicjując program partnerski. Oferta jest skierowana zarówno dla rejestratorów domen jak i właścicieli stron. Jak wygląda to rozwiązanie?

Rejestratorzy umieszczają na swoich stronach moduł, który integruje ich system rejestracji domen z wyszukiwaniem i sprzedażą domen na rynku wtórnym – giełdzie AfterMarket. Użytkownik, wpisując nazwę domeny, jeśli jest już zarejestrowana otrzymuje obecnie komunikat, że domena jest niedostępna. Po integracji z AfterMarket.pl jeśli pożądana przez użytkownika domena będzie dostępna na giełdzie, klient zobaczy przycisk „Kup teraz”, czyli operacja będzie niemal identyczna jak przy rejestracji domeny. Natomiast w przypadku, jeśli dana domena nie będzie wystawiona na sprzedaż, będą proponowane domeny podobne, zawierające to samo słowo. Np. jeśli klient poszukuje domeny "hosting.pl", system podpowie mu nazwy jak "darmowyhosting.pl" czy "ehosting.pl". Cały ten mechanizm jest ukryty, odwiedzający stronę jest przekonany, że domeny wtórne i pierwotne kupuje w tej samej firmie. Wszystko bowiem odbywa się pod marką rejestratora.

Rozwiązanie zaproponowane przez AfterMarket.pl sprawi, że obsługa klienta końcowego przez rejestratora stanie się kompleksowa. Do tej pory osoba, która chcąc zarejestrować domenę przekonała się, że jest ona zajęta, zostawała odprawiana z kwitkiem. Dzięki programowi partnerskiemu rejestrator będzie mógł zatrzymać klienta na swojej stronie, wciąż będzie miał dla niego ofertę.

Program partnerski kierowany jest również do właścicieli stron. Na czym on polega? Na swojej stronie użytkownik umieszcza wyszukiwarkę domen. Odwiedzający stronę mogą wyszukiwać domeny na giełdzie AfterMarket.pl. Można ją kupić bezpośrednio z poziomu tej strony. Czy znajdą się właściciele stron chętni do udziału w takim programie? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Jest to również dobra nowina dla inwestorów domenowych, zyskują oni bowiem kolejny kanał dotarcia do klientów, prezentacji swojej oferty. Całkiem możliwe, że dzięki temu rozwiązaniu znacznie zwiększy się zasięg i krąg nabywców domen na rynku wtórnym.

 

 

Tagi: biznes, domeny, it, program partnerski


2009-11-25 11:51
 Oceń wpis
   

Tworząc stronę internetową dla swojej firmy czy innej działalności musimy podjąć decyzję, jaką domenę dla niej wybrać. Niestety minął już wiek złoty, kiedy wolne były domeny  w stylu komputery.pl czy lekarze.pl. W tym momencie – jeśli rzecz jasna są na sprzedaż  –  kosztują one bardzo, bardzo dużo. Na przykład  domenę lekarze.pl sprzedano ostatnio za 135 000 zł a  telefony.pl za 59 400 zł.  To rekordy ostatnich miesięcy.

W tej sytuacji niektórzy przedsiębiorcy używają długich nazw domen, jak taniemeblebiurowe.pl czy wyposazeniebasenow.com.pl. Dla większej czytelności w materiałach reklamowych wyróżniają pierwsze litery każdego słowa wielką literą, np. TanieMebleBiurowe.pl i Wyposazeniebasenow.pl. Ma to tę zaletę, że nazwy tego typu łatwo czyta się przez telefon lub w reklamach radiowych. Minusem natomiast jest fakt, że podczas wpisywania w pasku adresu przeglądarki  potencjalni klienci często popełniają błąd. Te literówki są często wykorzystywane przez konkurencję (pisałem o tym tutaj). Drugą wadą jest długość takiego adresu internetowego. Stworzenie ulotki z adresem KrakowskieBiuroNieruchomosci.net.pl  może okazać się nie lada problemem – gdzie zmieścić tak długi adres, żeby wyglądało to estetycznie?  Przedsiębiorcy coraz rzadziej decydują się również na wybór domen regionalnych typu tanielaptopy.krakow.pl, uważając, że taka „lokalność” obniża to rangę firmy.

Alternatywą jest stosowanie krótkich, trzyliterowych domen, które mogą być skrótem od nazwy firmy lub rodzaju działalności. Są one znacznie tańsze niż te wspomniane wyżej, ich cena na rynku wtórnym zazwyczaj oscyluje w granicach 300-900 złotych, w zależności od układu liter. I tak: dhf.pl może być domeną dla Dolnośląskiej Hurtowni Felg albo dla Detal Hurt Lampy, iio.pl dla Inowrocławskiego Instytutu Optyki a twm.pl dla  Towarzystwa Wychowania Muzycznego. Nawet jeśli sekwencja trzech liter nie ma żadnego związku z działalnością firmy (pod warunkiem, że będzie stale zestawiana ze sloganem reklamowym, np.  xxo.pl - najtańsze meble w Krakowie)czasem lepiej przyzwyczaić klientów do takiej nazwy niż narażać się na pomyłki przy adresach-tasiemcach typu KowalskiMebleKrakowskie.pl .

Trzyliterowe domeny cieszą się coraz większym uznaniem przedsiębiorców i inwestorów domeno-wych. Ich cena wzrosła w ostatnim roku przeciętnie o 60 procent, jak wskazują statystyki prowadzone przez giełdę domen AfterMarket.pl. Z pewnością więc trzyliterowe nazwy są doskonałą inwestycją, a jak twierdzą eksperci, popyt na nie będzie stale rósł. Tym bardziej, że wśród trzyliterowych nazw zdarzają się prawdziwe żyły złota, jak na przykład aed.pl sprzedana w czerwcu za 36 600 zł.

Tagi: firma, biznes, witryna, domena, MŚP


2009-11-19 12:00
 Oceń wpis
   

Coraz bardziej mnożą się strony internetowe, którychtwórcy mają ambicję, żeby uzyskiwać z ich prowadzenia dochody. Mnożą się też sposoby, umożliwiające zarabianie na blogach i serwisach. To dobra informacja dla profesjonalistów pragnących dzielić się swoją wiedzą zawodową. Być może to pierwszy krok, żeby stać się uznanym przez środowisko ekspertem. I zarabiać na tym.

Najpopularniejszym źródłem dochodu jest Google AdSense, czyli tekstowe reklamy, umieszczane na na witrynach przez giganta z Mountain View. Są w Internecie wszechobecne – czasami ma się wrażenie, że wkrótce zajmą każdy centymetr kwadratowy wolnej powierzchni. Niestety ta forma reklamy ma jedną, zasadniczą wadę: czasami kierują internautów do stron o podobnej tematyce. O ile nie jest to prawdopodobnie wadą dla blogerów, o tyle właściciele małych e-sklepów, którzy umieściwszy reklamy AdSense, ze zdumieniem odkrywają, że linki AdSense kierują odwiedzających do witryn konkurencji.

Część właścicieli stron skorzystała z propozycji jednej z wciąż powstających sieci reklamowych dla blogerów. Powstają już nawet takie sieci, kierujące swoją ofertę do mniej lub bardziej wąskich grup docelowych, np. serwisy poświęcone tematyce kobiecej czy zdrowemu stylowi życia.

Są oczywiście mikrocelebryci, którzy tak jak Maciek Budzich, prowadzący popularny blog o reklamie w Internecie Mediafun , mają inne, własne sposoby na zarabianie. To jednak rozwiązania dla osób szeroko znanych (chociaż zazwyczaj w wąskich kręgach).

Alternatywą dla klasycznych rozwiązań jest program partnerski zaproponowany niedawno przez giełdę AfterMarket.pl osobom prowadzącym strony o tematyce szeroko rozumianego IT. Blogerzy mogą wybierać spośród wielu widgetów, które mogą umieścić na swojej stronie. Wśród nich są między innymi gotowe formularze rejestracji domen, pozwalające z poziomu danej witryny dokonać zakupu. Inną formą reklamy są interaktywne widety, prezentujące wybrane oferty z giełdy domen w podobny sposób jak reklamy AdSense.

Sposobów zarabiania na publikowaniu swoich opinii jest więc coraz więcej – wydaje się, że rzesza osób, których głównym źródłem dochodu jest prowadzenie bloga stanie się coraz większa. Może więc zaczniemy masowo zarabiać pisząc o swoich pasjach. Oby!

 

Tagi: blog, biznes, witryna, domena


2009-11-16 12:36
 Oceń wpis
   

Podobno błądzić jest rzeczą ludzką. Dlatego czasami zamiast wpisać w pasku adresu przeglądarki www.gazeta.pl zdarza nam się wwwgazeta.pl. Ot, zwykły błąd. Reflektujemy się od razu i chcemy wpisać poprawny adres, ale w tym momencie przeglądarka przekierowuje nas na stronę zupełnie niepodobną do popularnego portalu informacyjnego.


Okazuje się, że ktoś pomysłowy i przedsiębiorczy zarejestrował tę domenę i skonfigurował tak, że przekierowuje ona na jego serwis czy e-sklep. Tego typu proceder uprawiany jest już od kilku lat. W 2007 roku media opisywały przypadek pewnego właściciela internetowego sklepu z oponami, który masowo rejestrował domeny ze zjedzonymi kropkami. Dzięki temu zabiegowi liczba odwiedzin na jego witrynie wzrosła z dnia na dzień o kilkaset procent. Od kiedy sprawa stała się głośna, właściciele dużych serwisów zaczęli rejestrować po kilka, kilkanaście domen podobnych do macierzystej lub takich, które mogłyby być wpisane omyłkowo w wyszukiwarce. Coraz trudniej więc zarejestrować taką domenę lub kupić na rynku wtórnym, na giełdzie takiej jak na przykład AfterMarket.pl.


Firmy zaczynają dbać w tym względzie o swoje interesy. Na szczególnie dużą skalę czyni to „Wielkie G”. Zarejestrowało ono bowiem takie domeny jak googlereligion.com, googlesex.com, googlewarnerbros.com, googlelovers.com czy goooooooooooooooooooooooooooooooooooogle.com. Ta ostatnia chyba na wypadek, gdyby ktoś zasnąwszy z głową na klawiaturze - zostanie wtedy bezpiecznie przekierowany na stronę wyszukiwarki. W sumie gigant zaklepał sobie 2300 domen! Czy te domeny są odbiciem bliższych lub dalszych planów korporacji?


A jak to wygląda na polskim podwórku? Prześledźmy listę 10 najpopularniejszych witryn wśród polskich internautów. Adres wwwnasza-klasa.pl przekierowuje na księgarnię internetową, wwwallegro.pl na aukcje jednego z użytkowników. Błędne domeny innych potentatów – choć zajęte -  czekają wciąż na kupców. Przy okazji: branża oponiarska jest chyba wyjątkowo świadoma, jak zyskowne mogą być błędy. Domena opny.pl została sprzedana poprzez giełdę  AfterMarket.pl za 1800 euro.


Warto więc być na bieżąco z powstającymi serwisami, sprawdzać, czy „okoliczne” nie są przypadkowo wolne. A może na giełdzie domen trafi się ta JEDYNA okazja?:)
 
 

Tagi: internet, domeny, it



Najnowsze komentarze
 
2011-05-23 06:31
kredytowy.tm.pl do wpisu:
Zmiany w polskim e-commerce
Podstawa to jednak promocja w Google.
 
2011-05-22 06:16
egzekutor do wpisu:
2010 – co nowego na rynku domen?
Dla wydawcy reklam też, można znacznie więcej zarobić niż np. na Adsense.
 
2011-05-21 16:30
zakredyt do wpisu:
Polska liderem w rejestracji domen
W Polsce chyba najszybciej rozwija się rynek usług seo, stąd ten prym. Ileż to stron www trzeba[...]

O mnie
 
bloger, ekspert rynku IT

Kategorie
 
Domeny
 

Moje linki

Archiwum
 
Rok 2010
 
Rok 2009